|
No i co z tą Polską, redaktorze?
Prywatne forum użytkowników wyłączonej strony zamkniętego w wyniku nacisków politycznych programu redaktora Tomasza Lisa Reanimacja programu w internecie, na stronie Co z Polską? Porozmawiajmy o Polsce i jej przyszłości
| |
| WSPÓLNY JĘZYK |
| Autor |
Wiadomość |
Zuchwała 

Dołączył: 21 Mar 2007 Posty: 1025 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 2007-04-03, 21:30 WSPÓLNY JĘZYK
Zobacz moją stronę w tym serwisie :): http://www.coztopolsko.pl/portal.php?portal_user=zuchwa%B3a
|
|
|
Wspólna dusza. Katolicy to dla mnie jacyś ONI. Nie mam z nimi ani wspólnego języka, ani wspólnej duszy. Obca to dla mnie nacja. Nie rozumiem ich agresywności i nie mam ochoty starać się zrozumieć. Nie chce mi się wkładać trudu. Dlaczego miałabym głowić się, dociekać i usprawiedliwiać ich? Są agresywni i już! Tacy są. A to brzydko z ich strony. Nie dość że narażona jestem na ich agresywność, miałabym nadto nakładać na siebie jakiś dodatkowy trud z ich powodu? Przecież to absurd.
Już raz zadałam sobie trud z ich powodu. I dość! Zabrałam się za czytanie Biblii. Było to po Okrągłym Stole, gdy postanowiłam poznać tą religię. Całej Biblii od deski do deski oczywiście nie przeczytałam. Stary Testament wyrywkowo, natomiast Nowy Testament już rzetelnie cały.
Co rano budzi mnie ptak. Przepięknie śpiewa. Co to za ptak? Nie znam się na ptakach. W zimie go nie ma, przylatuje z każdą wiosną. No właśnie, nareszcie wiosna! Bardzo lubię tą porę roku. Kocham ją po prostu. Listeczki, na początku nieśmiałe, pierwsze drzewa obsypane białym kwiatem, a niedługo bez – przecudny, pachnący bez. No i słońce! Najukochańsze, cieplunie słoneczko! Wreszcie jesteś gwiazdo życia! Okno w domu otwarte na oścież, świeże powietrze, jasno, a za oknem kolory. Wreszcie kolory! Barwy liści, trawy, kwiatów. Cieszą się także wróble, moje ulubione ptaszki-łobuziaki. Wysypuję im czasem kawałki chleba za okno. Lubię obserwować jak jedzą. Bywa, że się biją o jeden kawałek, mimo że obok leży ich całe mnóstwo. Biją się, bo lubią się bić. Ale, co ciekawe, podczas zimy, gdy pożywienia jest mało, zachowują się inaczej. Zauważyłam kiedyś, że wróbel ustąpił miejsca innemu wróblowi – oddał mu część swojego chlebka. Zupełnie dobrowolnie. Podzielił się z nim. Widocznie chodzi o to, by przetrwało stadko całe. W krytycznych warunkach stają się solidarne, a w ciepłe pory roku biją się o byle co. Dla sportu. Dla zabawy. Ech! Piękna jest przyroda!
Boska przyroda. Ciężką zimową porą wróble dzielą się chlebem. Może „łamią się chlebem”?
Albo będziesz się ze mną łamał chlebem, albo będziesz wobec mnie agresywny, katoliku. Będąc agresywny, stawiasz siebie po przeciwnej stronie niż ja. Łamiąc się chlebem, stajesz po tej samej stronie. Albo więc znajdujemy się obydwoje w tym samym stadku, albo w dwóch różnych. Agresja jest aktem wytyczania granicy pomiędzy Tobą i mną – pomiędzy Twoim stadkiem a moim. Stanowimy jeden naród, a chlebem dzielisz się, katoliku, tylko z niektórymi. Dla pozostałych masz agresję. Czasy są ciężkie, jak dla wróbli zimą, a Ty masz dla mnie nie chleb, tylko agresję. Czy tak podzielony naród ma szansę przetrwać w ciężki czas? Kim jesteś, katoliku? Polakiem? |
_________________ http://www.geocities.com/sieprawska/index.html
|
|
|
Powrót do góry
|
|
 |
Bem 

Dołączył: 22 Mar 2007 Posty: 109 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2007-04-03, 21:59
Zobacz moją stronę w tym serwisie :): http://forum.blonia.pl/portal.php?portal_user=bem
|
|
|
Cześć Zuchwała,
ja jestem katoliczką. Ale uważam swoją wiarę za sprawę prywatną, dlatego dotąd w zasadzie o tym nie wspominałam. Co prawda może nie jestem zbyt typowa, może nawet moi gorliwi bracia w wierze mogliby mi niejedno zarzucić - nieuznawanie a priori autorytetów, wątpliwości, wierność przede wszystkim swemu sumieniu, przekonanie, że samodzielnie mam prawo stawiać różne ważne pytania i samodzielnie szukać odpowiedzi, krytyczny stosunek do instytucji KK, brak powołania apostolskiego tzn. niechęć do nawracania innych. A jednak uważam, że mam prawo nazywać się osobą wierzącą, mimo, że w niektórych sprawach mam własne zdanie i idę własną drogą.
Ktoś inny mnie kiedyś osądzi i ufam, że przede wszystkim wedle mojego serca i uczynków.
Swoją wiarę praktykuję żyjąc u boku człowieka niewierzącego, który jest jednym z najbardziej prawych ludzi, jakich w życiu spotkałam.
Na codzień widzę więc, że "Duch tchnie, kędy chce", nikt, żaden wyznawca najbardziej szlachetnej religii czy idei nie ma monopolu na prawdę i na jedyny słuszny model życia. Dla mnie liczy się to, jakimi jesteśmy ludźmi, jak się odnosimy do innych, co w życiu uznajemy za ważne, czy potrafimy w swoim bliźnim dostrzec wartość, a nie to czy chodzimy do kościoła i jak często.
Nigdy swojej wiary nie narzucałam, a jednocześnie nasze mieszane małżeństwo potrafiło połączyć nasze różne przekonania w tej kwestii bez najmniejszych zgrzytów.
Bo najważniejsze jest to jacy jesteśmy dla siebie nawzajem.
O mojej wierze ma świadczyć nie to, co mówię, ale jak żyję i jaka jestem dla innych ludzi. Głeboko wierzę w to, że w istocie tylko to się liczy.
A w wielką sobotę razem pójdziemy na spacer na Stare Miasto i wspólnie odwiedzimy kościoły, ja przy grobie Pańskim się pomodlę, a mój mąż pomyśli może o swoich ważnych sprawach, popatrzy na mnie, uśmiechnie się i bedziemy wiedzieli, że to miejsce choć co innego znaczy dla mnie a co innego dla niego, nie dzieli nas, ale łączy. Kupimy żółte kwiaty, poświęcimy święconkę i bedziemy święta Wielkiej Nocy przeżywać razem, choć każde na swój sposób.
Ta piękna wiosna nastraja przyjaźnie do świata, wygasza agresję i może nawet skłania do zwierzeń, jak teraz mnie
Zuchwała, Tobie też życzę, byś coś własnego znalazła w te świateczne, mam nadzieję słoneczne dni. Czy oczekujemy Zmartwychwastania Pańskiego czy tylko chcemy odpocząć i poleniuchować korzystając z wolnego, pomyślmy chociać życzliwie o najbliższych.
Moze to naiwne, ale wierzę w sens dobrych myśli kierowanych do siebie nawzajem
Pozdrawiam u progu radosnych świąt  |
_________________ "Spory nie trwałyby tak długo, gdyby brak słuszności był tylko po jednej stronie" - Francois de La Rochefoucauld
|
|
|
Powrót do góry
|
|
 |
Zuchwała 

Dołączył: 21 Mar 2007 Posty: 1025 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 2007-04-03, 22:52
Zobacz moją stronę w tym serwisie :): http://www.coztopolsko.pl/portal.php?portal_user=zuchwa%B3a
|
|
|
Z tego co napisałaś, Bemko, wynika, że jesteś jak wróbel. Obydwoje z mężem jesteście jak wróble. A ja nie jestem pozbawiona wiary, choć ona jest inna niż katolicka. Ale bardzo, bardzo Ci dziękuje za życzenia.
Bem
| Cytat: | | Moze to naiwne, ale wierzę w sens dobrych myśli kierowanych do siebie nawzajem |
W takim razie naiwne jesteśmy obydwie Pozdrawiam Cię równie ciepło. A co to święta. Staram się mieć każdego dnia chwilę świąteczną, choćby krótką. Naprawdę. Przez tą chwilę poświęcam moje myśli temu, co jest dla mnie najbardziej cenne, ważne i święte. Dni są zwariowane, niekiedy straszliwie, a ta jedna chwila każdego dnia od tak już bardzo wielu lat pozwoliła mi nie zapomnieć, co jest dla mnie najwartościowsze i jaka jestem ja. |
_________________ http://www.geocities.com/sieprawska/index.html
|
|
|
Powrót do góry
|
|
 |
Miki 
Dezorganizator
Adres Bloga: http://miki.salon24.pl
Wiek: 48 Dołączył: 11 Lut 2007 Posty: 764 Skąd: Błonie
|
Wysłany: 2007-04-03, 22:57
Zobacz moją stronę w tym serwisie :): http://forum.blonia.pl/portal.php?portal_user=miki
|
|
|
Zuchwała - wychowałem się w rodzinie katolickiej, ze strony ojca wręcz ultrakatolickiej. To ziemianie z rodowodem sięgającym Grunwaldu. Mój stosunek do religii znasz. A jednak moje dziecko chodzi na religię, w tym roku przystąpi do pierwszej komunii. Zaciągnęło mnie ostatnio na drogę krzyżową, i na mszę za papieża, odprawianą na rynku w Błoniu. Rozmawiam z księżmi, bywają u mnie w domu, ja bywam u nich. Pomagam robić strony internetowe, organizować pikniki parafialne itp.
To nie chrześcijanie, ani nawet nie cały kościół jest naszym przeciwnikiem. Tak samo, jak w życiu nie uznałabyś za złego człowieka prawdziwego komunisty. Nie "realnego", czy sowieckiego, a takiego, co faktycznie uwierzył w ideę i chce ją realizować.
Oba te systemy w nieco inny sposób, ale nie przystają do natury ludzkiej. Komunizm poszedł w absolutną obłudę i zakłamanie, kościół niemal otwarcie mówi, że jego idea nie da się zrealizować na Ziemi. |
_________________ Myślę, ale czy to oznacza, że od razu jestem?
|
|
|
Powrót do góry
|
|
 |
Zuchwała 

Dołączył: 21 Mar 2007 Posty: 1025 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 2007-04-03, 23:27
Zobacz moją stronę w tym serwisie :): http://www.coztopolsko.pl/portal.php?portal_user=zuchwa%B3a
|
|
|
| Miki napisał: | To nie chrześcijanie, ani nawet nie cały kościół jest naszym przeciwnikiem. Tak samo, jak w życiu nie uznałabyś za złego człowieka prawdziwego komunisty. Nie "realnego", czy sowieckiego, a takiego, co faktycznie uwierzył w ideę i chce ją realizować.
Oba te systemy w nieco inny sposób, ale nie przystają do natury ludzkiej. Komunizm poszedł w absolutną obłudę i zakłamanie, kościół niemal otwarcie mówi, że jego idea nie da się zrealizować na Ziemi. |
Miki
Porządnemu człowiekowi to nawet bycie katolikiem nie zaszkodzi. Tak to ujmę.
Nie uznałabym za złego prawdziwego komunisty, który faktycznie uwierzył w ideę i chce ją realizować. To prawda. Ale nie cała, dopiero połowa prawdy. Bo idea komunistyczna to jest jedno, a w jaki sposób ją wdrażano - to jest drugie. Niektórzy tak bardzo cenią i bronią swej godności, że aby nie być złamanym przez innych, uprzedzają fakty i lamią się sami, "własnoręcznie". Nikt takiemu nie powie "złamali cię". A mimo to, że nie został złamany, stawia siebie w roli podległego czy też uległego. Dyspozycyjnego. Wobec komuny, czy wobec Kościoła. A więc uważaj. Nie potępiam Cię absolutnie, ale zarówno komuniści sowieccy, jak i księża to przebiegłe bestie. Uważaj, abyś się nie zagubił. Księżą to w dalszym ciągu są Krzyżacy. W tej chwili to Krzyżacy psychologiczni. Nie przypadkiem poruszyłam sprawę agresywności u katolików. Tak działa ta machina psychologiczna, że ta agresywność ma być. To jest efekt psychologiczny ZAMIERZONY. To jest efekt prania mózgu i modelowania psychiki przez machinę katolicką, czyli państwo Watykan. Słodkie czułe słówka, a jednocześnie surowe reguły wyzwalające złość. Sam piszesz o Kościele, że "jego idea nie da się zrealizować na Ziemi". Jest wbrew naturze. Wymogi stawiane przez KK wiernym są wbrew naturze, a skutek jest taki, że wyzwala się w katolikach agresja. I o nią w Kościele chodzi. To są Krzyżacy, stale i wciąż. Oni przecież wciąż zdobywają. Ale zdobywają metodami iście ziemskimi. Nie wiem, czy jesteś świadomy, jak bardzo ksiądz podobny jest do UB-eka pod względem psychologicznym. Nie ja pierwsza to stwierdzam.
Takie oto pouczenie, Miki.  |
_________________ http://www.geocities.com/sieprawska/index.html
|
|
|
Powrót do góry
|
|
 |
gingerhobbit
Gość
|
|
|
Powrót do góry
|
|
 |
|
|
Powered by phpBB modified v1.8 by Przemo © 2003 phpBB Group |
|